Jednak 13 (piątek) nie był dla nas łaskawy: nie zdążyliśmy na czas zaszalować wieńca ale na szczęście grucha z betonem też nie mogła przyjechać bo się popsuła...
Operacja ta została przełożona na poniedziałek rano.
Szalunek powstał bardzo solidny i tak też wygląda (a nawet tak jakoś groźnie!).

Równo o godz. 8.30 Pan Krzysio wjechał (prawie do garażu) gruchą, modliszka się rozłożyła i o 9,30 było już po zabiegu...


Aha, zapomniałem - flagę zmieniliśmy po zakończeniu EURO 2012...
Teraz parę dni zaczekamy aż beton trochę zwiąże i ruszamy z dachem.

Tego dnia po zachodzie Słońca niebo wyglądało też prześlicznie
Załatwiając sprawy natknąłem sie na ciekawe rozwiązanie ochrony posesji przed intruzami (nie jakieś tam potężne psisko...):


Pobieranie komentarzy