Żeby nie było, że próżnujemy to postanowiliśmy dokończyć dziś nasz dołek :-) Uzbrojeni w łopatę pojechaliśmy i mój luby rozpoczął kopanie w tej dziurze co porzednio... Nagle brzdęk. Patrzymy a tam rura. Odkopaliśmy trochę. Oto ona:

Żeby nie było... to trzeba mieć niezłe szczęście. Działka jest 25 arów. Podpytaliśmy z marszu poprzedniego właściciela. Pięknie :-) On szukał tego drenażu już dawno. W miejscu, gdzie na działce stoi woda prawdopodobnie jest "przytkany" albo pęknięty. Ponoć to jest jeszcze poniemiecki. Hmm. Rura chyba ceramiczna, jakieś fi 100.
To był pierwszy dołek jaki wybrałam do kopania i proszę. W dodatku tam ma stać dom.
W zasadzie nie wiemy co się dalej z tym robi. Trzeba chyba zasięgnąć języka u fachowców albo w necie.
A tak to się ma do naszej działki:


U góry jest na zdjęciu strzałka gdzie kopaliśmy, trzeba się przyjrzeć :-)
Może ktoś zna się na poniemieckim drenażu? 




Pobieranie komentarzy