Właściwie to z kredytem musieliśmy się śpieszyć, ze względu na to, że właściciele naszej działki oraz pozostałych 17 ha :-) (którzy będą również naszymi sąsiadami) bardzo się śpieszyli, ponieważ sami też budują dom. Straszliwie nas poganiali a papierologii wiadomo, nie ma końca. Właściwie jak się zdąrzyłam już zorientować to dopiero początek.
Najpierw szukaliśmy sami banku. Jednak to nasz pierwszy kredyt hipoteczny i pewnie nie ostatni, więc nie bardzo się orientowaliśmy. Skorzystaliśmy przy tym z doradcy i byliśmy zadowoleni. Wytypowaliśmy 3 banki, tak aby nie trzeba było płacić za niski wkład własny. Niestety jeden bank ma długie prcedury więc odpadł na wstępie, w drugim też niezłym baba nas oszukała (nie będę wnikać w szczegóły ale zastosowała na nas szuczkę, która pewnie na niektóre osoby działa) i został ostatni. Ale wszystko trwa:
- najpierw sprawdzanie zdolności i decyzja wstępna- tydzień czekania,
- potem wniosek- dwa tygodnie czekania
- potem wycena działki- znowu ponad tydzień (na szczęście prawie równo z kredytem, więc nie było problemu),
- potem weryfikacja wyceny działki.
Kredyt w banku: 3 p.p marża + WIBOR3M
Na dzień wzięcia kredytu WIBOR3M wynosił 4,19.
Były niższe procenty, ale problemy jak opisałam.
Koszt działki jak pisałam może 75 000 tyś, kredyt z 10 % wkładem własnym (który pochodził od moejej mamy- przyszły prezent ślubny hehhe)
Nasępnie przygotowanie do aktu notarialnego. Musieliśmy prosić właścicieli, aby ich rodzice zrzekli się służebności, bo była wpisana do księgi wieczystej. A poza tym gmina miała prawo pierwokupu. Na szczęście właściciele sami to załatwili w 3 dni. Też im zależało na czasie :-) hehe.
I w końcu właściwy akt po którym staliśmy się właścicielami działki z wpisem do hipoteki w księdze :-) na rzecz banku oczywiście.




Pobieranie komentarzy