W poniedziałek moje Jaśki ( ekipę nazwałam jednym imieniem:)) na ławach położyli bloczki i izolację, we wtorek zasypali ,zazbroili i wylali beton. Od wtorku mam swój kawałek podłogi :) Pan koparkowy posprzątał nasz Giewont, który prosił się o to od dawna i od tej pory widać gdzie będzie ogródek. W środę Jaśki nie próżnowali tylko wzięli się za stawianie ścian. Wreszcie wiem gdzie kończy się kuchnia a zaczyna salon :) Musze powiedzieć, że moje Jaśki to złote chłopaki i nie straszny im upał. Oczywiście mit o tym, że góral na trzeźwo nie robi został obalony, moi na niegazowanej lecą bez zastojów.Zasuwają i oby tak dalej. A i już wiem do czego służą geodezyjne przyrządy pomiarowe- moje Jaśki obserwują nim opalające się laseczki :)



Pobieranie komentarzy