Czyli kilka słów o elektryce. Ale nie tylko. Uwielbiam tę kwietniową pogodę, kiedy wszystko staje się takie jasne i przejrzyste. Śniegi spłynęły (bałam się, ze wraz z nimi spłynie i moja chałupka, ale stoi twardo).

Widok z góry. Będę mogła skakać ze skarpy prościutko na dach. Muszę tylko trochę przetrzebić ten gąszcz.
Z elektrykami przeprowadziłam już wstępne rozmowy. Plany planami, ale kilka pomysłów przeforsowałam. Przed świętami weszli na budowę i już mam okołkowane linie i trochę kabli rozprowadzone. Ciekawa jestem efektu końcowego, bo plątanina robi się z tego niezła. Chociaż i tak nie będzie tego widać. wszystko idzie pod tynki.

Złe miłego początki.
11.04. Wczoraj strasznie lało. Jakby niebo płakało nad tym, co się wydarzyło u naszych wschodnich sąsiadów. I choć Bogdan - nasz elektryk miał śmiałe plany, żeby wejść na słup i przepiąć mi prąd, stwierdziłam, że dość nieszczęść jak na jeden dzień. Trudno, moja elektryka jeszcze trochę poczeka na wykończenie. Na razie miejsce na tablicę rozdzielczą wygląda tak.

Schody też będą podswietlane. Chociaż znajomy mówi, że głupio robię - w świetle reflektorków kurz po prostu kłuje w oczy. Trudno, będę latać codziennie z mopem.





Pobieranie komentarzy