W ostatnią niedzielę postanowiliśmy wybrać się w końcu na naszą działeczkę. Mieliśmy zamówienie od naszej rodzicielki na pokrzywę, bo sobie wymyśliła, że będzie robiła jakiś nawóz na swoją działkę. Na razie w tematach ogrodowych jestem zielona totalnie. Czytam o fundamentach, ścianach itp. Wpadłam w jakiś szał czytania normalnie :-)
To nasza działka i piknik nad rzeczką jaki sobie urządziliśmy:

O i siedzi i odpoczywa mój luby w trakcie pracy nad pokrzywą.
Postanowiliśmy też wykopać dołek i sprawdzić czy jest jakaś woda gruntowa
ale mieliśmy tylko saperkę, którą udało nam się wkopać 50 cm wgłąb. Niestety w miejscu gdzie chcemy dom oraz w najniższym punkcie działki jest glina 

O to nasz dołek :-)
Umęczyliśmy się niemiłosiernie zbieraniem pokrzyw za pomocą sierpa i kopania dołków saperką. Mój luby cały był pokłuty.
Dzięki pracom odpokrzywiającym udało się odkopać dojście do rzeczki
A ja je trochę utwardziłam
tym co znalazłam.

Zastanawiamy się też nad tym kiedy jabłka z naszej jabłonki będą do jedzenia. Jak na razie są kwaśne... Wyglądają na papierówki, więc może już lepsze nie będą. Wciągnełam jedno, dało się ;-)

O i to tyle z naszej wizyty w zdjęciowym skrócie.
Wciąż się zastanawiamy gdzie będzie wjazd na działkę
Tam gdzie jest jabłonka jest jakieś 5m do góry. A z drugiej strony jest od południa no i trochę daleko do domku by było. Jakiś pomysł mam nadzieje da nam w przyszłości architekt robiący projekt zagospodarowania. Bo oba wjścia mają plusy i minusy.
A to południowa strona działki. Nie widać w sumie gdzie się zaczyna dokładnie. tak mniej więcej za tą linią.

Jak na razie nie wiemy jak to będzie :-p




Pobieranie komentarzy