Pierwsza łopata wbita została ok 20 czerwca 2008. Cieszy się człowiek wtedy jak dziecko z klocków... Potem już tylko same decyzje... I kolejne pytania. Zaczęło sie od 1 jak w moim pierszym wpisie. Teraz już trudno jest zliczyć. Szkoda, że nie zaczęłam pisać tego dziennika pierwszego dnia jak wbilismy tą syboliczną sztychówkę, umyka tyle fajnych rzeczy, którę się po drodze wydarzyły... Ludzie piszcie dzienniki! Dzieci będą miały ubaw i nie znikną zdjęcia jak moje :(
Tak czy inaczej wykopalismy dziurę na ławice mini koparką od znajomego (a dokładnie wykopał mój przyszły Szwagier)za jakieś 200zł w zasadzie 1 dzień - Perszing. Zalanie tej dziurki tez poszło szybko. A potem już schody - dosłownie. Ze względu na cudowne usytuowanie działki - pochyły teren. Jak geodeta wytyczył nam punkt zero na górze domu to na dole wyszło 2,5metra. Mamy za to kupę humusu; kupka do tej wysokości wydaje się bardziej trafnym określeniem :D


Pobieranie komentarzy