Znaleźliśmy tynkarza, który preferuje jednak ręczne nakładanie tynków. Chce 10 złotych polskich od metra + materiały. Zaczął od poprawiania tego, co żeśmy w piwnicy schrzanili. Nie powiem, wychodzi mu nawet gładko, ale ten kolor! Jakby ściany zachorowały na sinicę
. Ma być lepiej jak wyschnie. Obadamy.
I nie podoba mi się, że robi z doskoku. A głaszcze i głaszcze te ściany, że czasem to zazdrość bierze
W ten sposób to może się nie wyrobić do pierwszych mrozów. Chyba, że zima w tym roku odpuści.
Pierwsze fotki:







Pobieranie komentarzy