Wreszcie mamy to za sobą. Prawdę mówiąc, nie jestem zbyt zadowolona. Co prawda posadzki przypominają pupę niemowlaka, ale ekipa nie była zbyt drobiazgowa jeżeli chodzi o wykończenia. Dyletacja pod ścianami upchnięta byle jak, za odpływami zrobione też na odczep się. Ale chyba wolimy sami to wyprostować. Nie chcę na razie żadnych fachowców na budowie. Dobrze, że chociaż poziomy są w porządku. Oczko na poziomicy w samym środku, w jakimkolwiek miejscu jej nie położę.

Salon

Widok na salon i kuchnię

Na poddaszu





Pobieranie komentarzy