Strasznie dawno niczego nie wpisywałam. Brakowało czasu i chęci, bo wykańczanie całkiem serio nas wykańcza. Najgorsze są dylematy, jakie ściany i podłogi. Tysiące stron typu deccoria albo allegro przejrzane, kilometry ścieżek w sklepach wydeptane, kwasy i dąsy, ale też poczucie tryumfu, gdy uda się zdobyć coś, co oczami wyobraźni widzę już w moich czterech ścianach. Ale wreszcie góra PRAWIE gotowa. Zacisznie się zrobiło z podłogami i w przestrzeni ograniczonej drzwiami. Teraz głęboki wdech i nurkujemy na dół. I kołomyja zaczyna się od nowa:)

Jeszcze raz nacieszę oko.





Pobieranie komentarzy