Wczoraj tj 29-07-2011 po wielu perypetiach, paskudną pogodą, pod koniec dnia zaczęto zalewać tony stali co podłogą później będzie...

Ciężkie maszyny ze stali wjechały na działeczkę.

I sufit na parterze a podłoga na piętrze zaczęły nabierać realnych kształtów.

Trzeba przyznać że na tym etapie chłopaki się na pracowali (wczoraj to nadgodziny były). Ile się naszalowali i nazbroili, kręcenie tej stali, układanie bloczków jak puzzli i równanie tej ogromnej ilości betonu. POszły 2 guchy i jeszcze zabrakło 1 kubika...

Z małymi opóżnieniami jak to zwykle bywa i trzeba się przyzyczić a nie narzekać) mamy strop.






Pobieranie komentarzy