Próba szczelności zakończona sukcesem. Wszystko powinno działać. Ekipa tynkarska zmówiona na połowę czerwca. Pozostają kwestia przepuszczenia rur do wentylacji i inne drobne prace, które należy wykonać przed tynkami. Na budowie tak przyjemnie tylko gdzie to lato?
Wichury, deszcze, powodzie. W tych okolicznościach dowiedzieliśmy się ,że trafnie wybraliśmy teren pod budowę domu. Nie jest żle. Piwnice są trochę mokre ale to efekt braku odprowadzenia deszczówki. Trzeba będzie się tym zająć w przyszłości. Biorąc pod uwagę, że w tych dniach opady były ogromne , sytuacja na działce nie jest zła.
Dzisiaj szukamy ekipy tynkarzy. Wykonaliśmy sporo telefonów. Ceny zbliżone. Ciekawe jak z jakością. Teraz trzeba będzie pooglądać. Ciekawe na ile się przechwalają a na ile jest zrobione rzeczywiście na gotowo.
Rurka do rurki, kolanko do kolanka. Instalacje wody prawie już gotowe. Kanalizacja także się wykonuje. Wszystko metodą gospodarczą, fachowiec mąż i najlepszy pomocnik czyli ja.
Co za paskudna pogoda. Wprawdzie nie przeszkadza to w robieniu instalacji ale... po grilu nici.
Miejsce nas zauroczyło. Potem była modlitwa o brak deszczu przy fundamentach. To co wydawało się niemożliwe okazało się możliwe. Potem mozolnie dom rósł do góry. Pierwsza płyta, druga płyta. Potem zasypało nas totalnie. Oczywiście zima stulecia. Ale gdy dach już powstał, dom zaczął przypominać dom.
Pobieranie komentarzy