To przestroga dla samozwańczych bobów budowniczych
Tak to bywa, gdy za budowę biorą się amatorzy
Zwłaszcza tacy bez wyobraźni przestrzennej. Montaż schodów strychowych odbył się nie bez komplikacji. Sama klapa pasowała jak ulał
.

Ale już w trakcie jej montażu stałam z głową zadartą do góry i zaczęło mi świtać, że schody to się raczej nie otworzą (ściana!!!)
No, właśnie!

Trzeba było schody w ogóle przenieść w inne miejsce. Ale to odbyło się już beze mnie (i aparatu)
Styczeń 2011. Pomalutku nasze sufity na poddaszu robią się coraz bardziej puchate. Pomalutku, bo robimy własciwie tylko w soboty. A ze dla siebie, to staramy się dokładnie ocieplić każdą przestrzeń.





Stary Rok mija, ale marzenia pozostają...Spełnienia WSZYSTKICH w 2011 życzę WSZYSTKIM
Przyznaję, skopiowane, ale tak świetnie tu pasują:
Marzeń o które warto walczyć. Radości, którymi warto się dzielić, przyjaciół, z którymi warto być i nadziei, bez której nie da się żyć. Dla Was wszystkich, Boby Budownicze z okazji Świąt i zbliżającego się Nowego Roku.
Zdaje się, że grzanie tak naprawdę ruszy dopiero na wiosnę. Te wszystkie procedury związane z załatwianiem gazu sprawiają, że chce mi się czasem wyć. Co z tego, że skrzynka już jest i rury do domu podciągniete. Gaz jeszcze nie płynie, i pewnie długo każe na siebie czekać.

Żeby więc myśli czymś zająć, powolutku bierzemy się za poddasze. Sami, więc może wy Boby, podpowiecie czy coś robimy nie tak.


Jesień w pełnej krasie. Czekamy na pozwolenie na rozprowadzenie gazu wewnątrz budynku. Trochę to trwa, ale pogoda nas rozpieszcza, więc jeszcze nie przytupujemy z niecierpliwością. Na razie obchodzę swoje włości i "zdejmuję" okolicę.
Jesienny widoczek z okna (przydałoby się przyciąć trochę gałęzi)

A tu mój tajemniczy stróż (nie wiadomo skąd się wziął, ale ostrzy pazury na nieproszonych gości).
Tak, naprawdę polskie prawodawstwo trochę kuleje na tym polu. Jeżeli popiera budownictwo jednorodzinne, to powinno przewidzieć, że pewnych rzeczy z daleka nie da się dopilnować i dać, nam - bobom budowniczym, trochę dodatkowego urlopu na postawienie czterech scian. Pomarzyć zawsze mozna...Nierealne, i tak podobno za mało pracujemy.
Przedwczoraj, w sobotę, pan naganiacz z firmy montujacej bramy garażowe, obudził nas o baaardzo wczesnej porze. Siódma!!! Negocjacje szły początkowo trochę opornie, dopóki kawusia nie rozgrzała mi podniebienia. Cenę ustaliliśmy na cztery tysiące. Zaliczka stówa. Pan naganiacz chciał cztery, ale zaczęłam się łamać i podziałało. Panele thyssen krupp w kolorze orzech, 2700 szerokość, 2100 wysokość, grubość standardowa, trzy okienka na takiej wysokości, żebym i ja mogła sobie powyglądać, rygiel, klamka i automatyka. Wszystkie elementy metalowe w ocynku. Zdjęcia pewnie za jakiś miesiąc, bo tyle musimy poczekać na montaż
12 listopada
Czekamy dalej... Nie wiem, na ile starczy cierpliwości. Już dzwoniliśmy z ochrzanem do naganiacza, bo brama miała być do 15-tego listopada, a tu cisza. Naganiacz próbował się wymigać, bo on jest tylko od handlowania. Produkcja gdzie indziej. Nerwy nam trochę puściły, ale po pyskówce wydębiliśmy telefon do kogo trzeba. Brama ma być w poniedziałek, najdalej.... w piątek! Ach, ci nasi przedsiębiorcy od siedmiu boleści.
20 grudnia.
Ponad dwa miesiące od złożenia zamówienia - brama jest! Ale kompletnie niekompletna. Ponieważ na ekipę montującą nie miałabym co liczyć w tym roku (nabrali zamówień hurtowych - co tam moja mała brameczka), mój Pawełek postanowił zamontować bramę sam. Ostatecznie nie święci garnki lepią. Stelaż i panele poszły szybciutko. Teraz głowimy się nad napędem.

Jeszcze w folii. Odsłoniłam tylko dolny panel - z czystej babskiej ciekawości

A tak od środka. Przyczepiona do ściany na mur-beton. Jak to określił fachowiec - "na bogato".


Czas najwyższy. Wreszcie nadejszła ta wiekopomna chwila (21 września), gdy rekuperator wygrany na naszym forum trafił do mojego wymarzonego domku. Ekipa właśnie go montuje, a ja nie mogę się doczekać weekendu, żeby sprawdzić efekty. W ubiegłą niedzielę, jak dzieciak w Boże Narodzenie, rozpakowałam paczki (paki) i zrobiłam kilka fotek przed założeniem.





Mam nadzieję, że będę się cieszyć świeżym powietrzem w moich czterech ścianach (właśnie takim):

Znaleźliśmy tynkarza, który preferuje jednak ręczne nakładanie tynków. Chce 10 złotych polskich od metra + materiały. Zaczął od poprawiania tego, co żeśmy w piwnicy schrzanili. Nie powiem, wychodzi mu nawet gładko, ale ten kolor! Jakby ściany zachorowały na sinicę
. Ma być lepiej jak wyschnie. Obadamy.
I nie podoba mi się, że robi z doskoku. A głaszcze i głaszcze te ściany, że czasem to zazdrość bierze
W ten sposób to może się nie wyrobić do pierwszych mrozów. Chyba, że zima w tym roku odpuści.
Pierwsze fotki:


Pobieranie komentarzy
Ukryj komentarze
U nas też kombinowali ze schodami strychowymi. Tylko, że się zorientowali w samą porę. No trudno!!! U nas są wylane za krótkie schody zewnętrzne. Jak się otwiera drzwi (a otwierają się na zewnątrz), to kawałek drzwi "wisi" w powietrzu. Ciekawe jak to poprawia, bo tak na pewno nie zostanie !!!
Odnośnie wpadek budowlanych :-) u mnie fachowcy zostawili w piwnicy rusztowania, jak juz zalalismy strop nad piwnica to okazało się że ani drzwiami ani okienkiem rusztowanie nie przejdzie i trzeba było je ciąc :-)
Ale gdyby schody były wysuwane a nie rozkładane to by spasowało:) Nie martw się Haniu, my też musieliśmy przenosić te schody hehe, u nas hitem było jak mąż zamówił nadproża - kupuje się parami a on pojedynczo zamówił - ekipa miała niezły ubaw a my 2 razy za transport płaciliśmy wrrr
u nas narazie nie bylo, ale jeszcze sporo pracy przed nami, wiec ktoz to wie, jak mężuś cos odwali na 100% napisze:) pewnie wiosna idzie i trzeba miec poczucie humoru:)
...a może zrobimy ranking na wpadki budowlane ;) hehe :) nieźle Hann 64 ;) wiosna tuż tuż :D
heheheh no i o to chodzi:))) po co plakac ze trzeba tyle na fachowców jak samemu mozna tez z pomyslem heheh;))))) pozdrowionka!
No, tośmy sobie wyjaśnili-najważniejsze to poczucie humoru !!!! WIOSNA IDZIE LUDZISKA.
Wcale się na Garmina nie gniewam:) Miałam niezły ubaw przy tych schodach. Prawie popuściłam ze śmiechu...
GARMIN TY SIE TAK NIE CIESZ BO KTO WIE KIEDY TY COS WYMYSLISZ HIHI:)) HANIU KAZDY POPEŁNIE BŁEDY GŁOWA DO GÓRY:))
łooooo jessssuuu że się tak wyrażę... współczuję... ale chyba nie ma budowy bez popełniania błędów.. ja też w domu mam schody w drugą stronę i nie wiem czy nie zdecyduję się na ich rozburzenie...