Wniosek o pozwolenie na budowę sieci wodociągowej został złożony w starostwie.
Jestem dziś nieco mądrzejsza... ciągle myślałam, że pozwolenie na budowę domu wydaje gmina a tu zonk, bo starostwo. Nie wiem czemu tak myślałam... Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że nasze pozwolenie na dom już jest klepnięte z datą wczorajszą. Hurra. Brakuje tylko zaświadczenia jakiegoś projektanta.
Najfajniej, że pozwolenie będzie pewnie w przyszłym tygodniu u nas.
Kosa czeka na jakiś pierścień z serwisu i ciągle leży niezłożona i nienaprawiona A trawa jest już taka wielka...
Nareszcie... leży u nas w domu projekt sieci wodociągowej... Ale żeby nie było tak miło to o powolenie na budowę będziemy składać jutro do starostwa.
Tak się zastanawiałam jak to wszystko się toczyło, może komuś się przyda do czegoś taka informacja:
- złożenie wniosku do wodociągów o wydanie warunków na dostawę wody,
- wydanie warunków,
- znalezienie projektanta projektującego sieci wodociągowe i poproszenie o sporządzenie projektu
Z tego co wiemy to projektant oprócz projektu miał też dużo innych spraw do załatwienia:
- uzgodnienia z gminą, z melioracją i wodociągami co do przebiegu wodociągu i sposobu jego wykonania
- załatwienie wypisów z rejestru gruntów wszytskich działek przez które będzie szedł wodociąg i załatwienie zgód.
Projekt był więc na uzgodnieniach w każdym z tych miejsc i dlatego to trwało tak długo. Najdłużej w gminie.
My mamy do załatwienia teraz pozwolenie- w starostwie i zgodę na zajęcie terenu- w gminie.
Masakra.
W tym tygodniu miało być pozwolenie na budowę domu, ale słabo to widzę....
Wciąż mamy dylemat co do usytuowania wjazdu. Przed planowanym domem mamy skarpę, więc jakby tam zrobić wjazd, to byłoby z górki. Dom jest na 127 mnpm a skarpa kończy się na 131 mnpm. Wjazd w lini prostej miałby jakieś 16 m. projektant odradzał nam tam wjazd ze względu na spływ wody i trudności zimą. Jak kupowaliśmy działkę, to o tym myśleliśmy. Jedni mówili, że spoko, da się, inni, że będzie kiepsko. Oczywiście projektant powiedział, że się da, ale nie poleca bo będziemy się zimą meczyć, a woda będzie spływać. Mówił, że mamy posadzić drzewka i roślinki, żeby się oddzielić od drogi i wody.
Jednak jak patrzę na mapkę to mam poważne wątpliwości, czy dobrze zrobiliśmy... Nie wiem jak usytuujemy wiatę, nie wiem gdzie będzie oczyszczalnia roślinna, ona potrzebuje jakieś 40 m2. I w ogóle czasami mam poważne wątpliwości, czy dobrze zrobiliśmy z tym wjazdem. Może jak powstanie dom to to zmienimy, ale czy będzie taka możliwość...
Wrzucę mapkę, żeby było wiadomo co i jak....
Projektant w końcu odebrał telefon. Powiedział, że miał coś do uzupełnienia w papierach, a PNB w połowie czerwca powinno być.
Woda poszła na uzgodnienia i ślad zaginął... Znowu czekamy.
Już prawie postanowiliśmy, że w tym roku odpuszczamy początek budowy. Chyba, że trafi się jakaś ekipa. Ale nie chcemy się śpieszyć, bo pośpiech jest złym doradcą. Już nie raz się przekonałam. Chociaż z drugiej strony fajnie by było...mieć w tym roku stan surowy...
Powolutku sobie dłubiemy na naszej działce. Mamy już tymczasową bramę:

A także wygospodarowaliśmy miejsce na grilla nieopodal rzeczki i krzaczków :-)

I zdobyczna wywrotka ziemi, która jest kroplą w morzu naszych potrzeb...

Oraz droga na tron :-)

Zakupiliśmy płytki z odzysku. Przydały się na zainstalowanie kibelka i później przydadzą się do garażu.

Udało nam się też załatwić żwir, za darmo. To jeszcze nie jest wszystko. Muszę jutro zrobić nowe zdjątka.

Mamy też ustawiony kibelek :-) Oraz pawilon do grillowania.
Niestety kosa po 10 minutach koszenia przestała działać :-( Mieliśmy pecha, silnik się zatarł i nie chcą naprawić, mówią, że nasza wina. Benzynka była dobrze zrobiona, z olejem. No nic, jak pech to pech.
Poza tym nie wiemy co z naszym pozwoleniem. Projektant nie odbiera telefonów.
A projekt wody jest na ostatnich uzgodnieniach. Wciąż się zastanawiamy nad zleceniem zrobienia tej wody. Bo ojciec będzie w lipcu, a do tego czasu na pewno nie damy rady, albo może...
Dostaliśmy od znajomeg mojego ojca wycenę na budowę sieci wodociągowej z materiałami i robocizną. Usiadłam jak zobaczyłam.
I znowu wychodzi na to, że nie należy wierzyć żadnym znajomym, lepiej dawać pracę obcym. Znajomi chcą żerować, uważają, że my się i tak nie znamy.
Dodam, że za 100 mb wodociągu fi 90 z dwiema nawiertkami do przyłączy i hydrantem podziemnym policzył 20 tyś. Jakiś koszmar, wychodzi 200 zł za mb rurociągu.
Jeszcze oczywiście na głowę nie upadliśmy. Najwyżej ojciec zrobi z naszą pomocą.
Mamy jeszcze propozycję na robociznę za 5 tyś., resztę mamy załatwić sami, więc trochę lepiej.
Dostaliśmy też kontakt do kierownika budowy od sieci wodociągowej. W przyszłym tygodniu umówimy się z nim na rozmowę :-)
Nie wiem co jest z tym komentarzami :-)
Więc piszę tu :-)
Kibelek jest jak najbardziej mobilny, już został przeniesiony na miejsce. Czekamy na deszcz, bo jest tak sucho, że dołka nie idzie kopać.
Podpisaliśmy również wniosek do pozwolenia na budowę. W tym tygodniu projektant ma złożyć wniosek i dokumenty w gminie.
Mamy pierwszą budowę na działce, bardzo ważną Jeszcze nie jest skończona i na razie stoi na środku działki ale już niedużo zostało.
Tak się prezentuje podczas budowy:


Pobieranie komentarzy