W lutym 2010 przyjechały okna. Hmmm, nareszcie jest w miare cipło i nie wieje. Duże okno to był szczał w dychę. Zastanawiałam się czy nie warto podzielic je na 2 części i jedną część zrobić przesuwaną. Ze względu na zadaszenie drzwi tarasowe zostały w miejscu jak na projekcie.

A przed murami kanalizacjia wykopana przez przyszłego Szwagra :*, zalanie chudym betonem - tu buzia dla mojego Taty, ach i wykopanie kolejnej dziury, o której zapomniał mój Luby czyli miejsca na wanne w podłodze na środku łazienki - nie ma buźki za sklerozę :/
Mury to fajny etap. Pustaki kupiliśmy w cenie 6.8/szt na pewnym miłym składzie w Bielsku. Kupiliśmy w grudniu, a dojechały jak potrzebowaliśmy, czyli w czerwcu. Ku naszemu zadowoleniu partia z maja - świeżutkie :)
O tym jak kobieta jest zmienna przekonali się murarze. Okno w kuchni przesuwałam 3 razy, ale teraz będzie jak chcę, bo zrobiłam sobie projekt na meble kuchenne.
Ps. Po 3 zmianie okna mam zakaz wstepu na budowę ;) Mój przyszły teść na szczęście jest wyrozumiały :* Muruje i przesuwa i wyrzuca śmieszne mini ścianki na które mam uczulenie
Ps.2 Zdjęcia robione przez Siostrę z ukrycia :D

Piwnica (powstała w czasie zasypywania) w wersji mini - kolejne być czy nie być. Postawiłam spawę jasno jak nie będzie piwniczki nie wprowadzam sie do tego domu. Efekt - jest -miejsce na wyroby mojego Tatka :)
Jedno zdjęcie wjazdu na który składa się: ściana z mieszkania kolegi - po remoncie, szopka znajomego, oraz jakis budynek gospodarczy, który ktoś walił i przyjechał do nas w częściach. Oczywiście zrobiliśmy wcześniej oddrenowanie budynku.
Pierwsza łopata wbita została ok 20 czerwca 2008. Cieszy się człowiek wtedy jak dziecko z klocków... Potem już tylko same decyzje... I kolejne pytania. Zaczęło sie od 1 jak w moim pierszym wpisie. Teraz już trudno jest zliczyć. Szkoda, że nie zaczęłam pisać tego dziennika pierwszego dnia jak wbilismy tą syboliczną sztychówkę, umyka tyle fajnych rzeczy, którę się po drodze wydarzyły... Ludzie piszcie dzienniki! Dzieci będą miały ubaw i nie znikną zdjęcia jak moje :(
Tak czy inaczej wykopalismy dziurę na ławice mini koparką od znajomego (a dokładnie wykopał mój przyszły Szwagier)za jakieś 200zł w zasadzie 1 dzień - Perszing. Zalanie tej dziurki tez poszło szybko. A potem już schody - dosłownie. Ze względu na cudowne usytuowanie działki - pochyły teren. Jak geodeta wytyczył nam punkt zero na górze domu to na dole wyszło 2,5metra. Mamy za to kupę humusu; kupka do tej wysokości wydaje się bardziej trafnym określeniem :D
Czekając na pozwolenia, oraz wszystkie papierki postanowiłam, że skoro nic się nie dzieje zrobię porządek w "ogrodzie". Śmiesznie to brzmi zwłaszcza że ten mój ogródek przypomina pole chwastów... Moja druga połowa oświadczyła, że nie kiwnie palcem w miejscu gdzie nie da się wejść - książe z bajki :D Kobietę ze wsi mało co zniechęci - wpadałam z bratem i kosiarką w gąszcz pokrzyw mierzących ok metra. Szkoda, że nie mam zdjęć, ale wyglądałam jak jeden wielki bąbel. Niestety kosiarką nie wytępisz nigdy pokrzyw, które korzenie mają jak pajęczyna. Zostało mi wyrywać wszystko ręcznie, przekopać i wszystko spryskać roundupem. Opłacało się... Ach i kładka powstała, bo ciężko przejść po imprezie wąską deską :)Teraz jeszcze moja wymarzona altana w kształcie półkola, hamak i zastaw wodny, który obiecał mi przyszły teść i można będzie może jakąś rybkę wychodować :P
Ps. Bramka, która zrobił mi Tatuś z sąsiadem wyszła całkiem, całkiem :* Ps.2 I chłop mi 
się nawet chwycił łopaty :D, a teraz mówi, że to jego ulubione miejsce. Ech Ci mężczyźni... :*
A to już w sierpniu. Pomalowalam bramkę i trochę jesteśmy eko - parę rzeczy mamy z odzysku.
Pytanie nr1: Kura, czy jajko
Odpowiedź: Działka + projekt Turkus Pracownia Projektowa "ABAKUS"
Ładny domek - w sam raz na naszą działkę 16 arową.Pomijając 3 pokoje na parterze, które nie są nam potrzebne. Zrobię tam garaż, na który nie mam miejsca. Po licznych zmianach i konsultacjach kupiliśmy projekt w sierpniu 2007 roku - 3600zł (moje zmiany), a w styczniu 2008 okazało się, że nie wejdzie na działkę bo brakuje 30cm, które "zabrał" nam sąsiad robiąc sobie ogrodzenie. Aneks to jedyne rozwiązanie :/ - 1350zł
Wynik:projekt: 5000zł

Pobieranie komentarzy
Ukryj komentarze
po 5 razie zapewne namówi Cię na firankę. ;) Nie wiem czy odważyłbym się na takie okno ale jestem pewien, że ze środka sprawdzi się rewelacyjnie.
Tak zbrojone. Wymarzyłam sobie takie okno już dawno. Jedyna rzecz o jakiej nie pomyślałam to szyba, która powinna być samoczyszcząca od zewnątrz jak w oknach odachowych. Trudno, teraz trzeba ja myć. Jedno mycie mam już za sobą - pierwsze i ostanie - mój narzeczony stwierdził, że sam będzie je mył :) Zobaczymy na ile mu starczy zapału :D
jej jaka połać. To chyba zbrojone okno macie.