Nigdy nie sprawdzałam powierzchni użytkowej domków z gotowych projektów. Ostatnio jednak coś mnie tknęło. Bo mi się nie zgadzało... znalazłam podobne projekty- wewnątrz podobny układ pomieszczeń. Jeden większy, drugi mniejszy wymiarami po zewnętrznej- a powierzchnia użytkowa ta sama. I coś mnie tknęło i zaczełam przeliczać te powierzchnie. I eureka. Jedne biura wliczają pomieszczenie gospodarcze/kotłownię, a inne nie do powierzchni użytkowej.
A wiadomo za każdy metr kwadratowy się płaci...
Prawie jesteśmy zdecydowani na ten projekt. Powiększymy trochę salon kwadratowym wykuszem. Podniesiemy nieznacznie ścianę kolankową. Zaostrzymy daszek nad wejściem- chcę aby domek miał ganek a nie grzywkę.
Trochę kosmetycznych zmian w układzie ścian/ drzwi/ okien i będzie piękny nie za wielki domek
:-)
Chyba, że ktoś wymyśli w międzyczasie projekt idealny (dla nas), ale wątpię....
Ostatnio intensywnie zastanawialiśmy się nad naszą sytuacją finansowo-życiową.
Podoba nam się w sumie projekt domku w-49.12 (link w postach wcześniej), jednak ten domek jest bardzo duży, bo ma prawie 140 m2 powierzchni użytkowej. Kto to będzie urządzał, sprzątał i w ogóle. Trochę obawiam się takiego domu...
Znalazłam jego miniaturkę http://www.studioatrium.pl/projekty-domow/wszystkie-projekty/S-GL-293-Slodka-Zosia,317.html Słodką Zosię ze Studia Atrium. Po kilku zmianach stwierdziliśmy, że tą dalibyśmy radę zbudować. Bez balkonów, z ograniczoną liczbą okien i w ogóle.
Plan się nie zmienia. Kolejność jest taka: woda i faszyna, domek ogrodowy, pozwolenie na budowę, budowa II etapy, za 3 lata jak w naszym życiu nic się nie zmieni powinnien stać już dom :-)
Najbardziej martwię się o pracę, bo mieszkamy w małym mieście i nigdy nie wiadomo co się stanie...
Ostatnio wiele się działo ale nie na naszej działeczce :-)
Jesteśmy już małżeństwem :-) Niestety nie ma czasu na załatwianie spraw związanych z wodą na działce. Planujemy działać od nowego roku. Poza tym nie zdąrzyliśmy zrobić faszyn :-( Jak na razie walczymy w naszej kawalerce o miejsce na rzeczy. Wymieniliśmy w końcu mebelki w aneksie i zrobiło się wiecej miejsca.
A w ogóle życie toczy się wokół pracy, studiów i marzeń o własnym lokum... ehh
Żeby nie było, że próżnujemy to postanowiliśmy dokończyć dziś nasz dołek :-) Uzbrojeni w łopatę pojechaliśmy i mój luby rozpoczął kopanie w tej dziurze co porzednio... Nagle brzdęk. Patrzymy a tam rura. Odkopaliśmy trochę. Oto ona:

Żeby nie było... to trzeba mieć niezłe szczęście. Działka jest 25 arów. Podpytaliśmy z marszu poprzedniego właściciela. Pięknie :-) On szukał tego drenażu już dawno. W miejscu, gdzie na działce stoi woda prawdopodobnie jest "przytkany" albo pęknięty. Ponoć to jest jeszcze poniemiecki. Hmm. Rura chyba ceramiczna, jakieś fi 100.
To był pierwszy dołek jaki wybrałam do kopania i proszę. W dodatku tam ma stać dom.
W zasadzie nie wiemy co się dalej z tym robi. Trzeba chyba zasięgnąć języka u fachowców albo w necie.
A tak to się ma do naszej działki:


U góry jest na zdjęciu strzałka gdzie kopaliśmy, trzeba się przyjrzeć :-)
Może ktoś zna się na poniemieckim drenażu? 
W ostatnią niedzielę postanowiliśmy wybrać się w końcu na naszą działeczkę. Mieliśmy zamówienie od naszej rodzicielki na pokrzywę, bo sobie wymyśliła, że będzie robiła jakiś nawóz na swoją działkę. Na razie w tematach ogrodowych jestem zielona totalnie. Czytam o fundamentach, ścianach itp. Wpadłam w jakiś szał czytania normalnie :-)
To nasza działka i piknik nad rzeczką jaki sobie urządziliśmy:

O i siedzi i odpoczywa mój luby w trakcie pracy nad pokrzywą.
Postanowiliśmy też wykopać dołek i sprawdzić czy jest jakaś woda gruntowa
ale mieliśmy tylko saperkę, którą udało nam się wkopać 50 cm wgłąb. Niestety w miejscu gdzie chcemy dom oraz w najniższym punkcie działki jest glina 

O to nasz dołek :-)
Umęczyliśmy się niemiłosiernie zbieraniem pokrzyw za pomocą sierpa i kopania dołków saperką. Mój luby cały był pokłuty.
Dzięki pracom odpokrzywiającym udało się odkopać dojście do rzeczki
A ja je trochę utwardziłam
tym co znalazłam.

Zastanawiamy się też nad tym kiedy jabłka z naszej jabłonki będą do jedzenia. Jak na razie są kwaśne... Wyglądają na papierówki, więc może już lepsze nie będą. Wciągnełam jedno, dało się ;-)

O i to tyle z naszej wizyty w zdjęciowym skrócie.
Wciąż się zastanawiamy gdzie będzie wjazd na działkę
Tam gdzie jest jabłonka jest jakieś 5m do góry. A z drugiej strony jest od południa no i trochę daleko do domku by było. Jakiś pomysł mam nadzieje da nam w przyszłości architekt robiący projekt zagospodarowania. Bo oba wjścia mają plusy i minusy.
A to południowa strona działki. Nie widać w sumie gdzie się zaczyna dokładnie. tak mniej więcej za tą linią.

Jak na razie nie wiemy jak to będzie :-p
Nie ukrywam, że cały czas szukamy idealnego projektu.
Dom musi być niezbyt duży max 150 m2, jednocześnie nie za mały, taki, żeby wszystko się zmieściło i żeby nie było za ciasno. Musi mieć pokój na dole i pomieszczenie na kotłownię na paliwo stałe. Bez garażu. Mój samochó nie musi stać w ogrzewanym pomieszczeniu, wystarczy wiata. Przy tym nie chcemy wprowadzać za dużo zmian w projekcie gotowym.
Jak na razie na pierwszym miejscu jest dom z pracowni dobre projekty, o taki: http://www.dobreprojekty.pl/projekt_w4912.html
Podoba mi się bez garażu i z wykuszem. U nas musiałby być w odbiciu lustrzanym, bo wejście byłoby od wschodu. Jest z nim tylko jeden szkopuł.
Nie ma nic napisane o energooszczędności. A my byśmy chcieli taki cieplejszy dom. Z wentylacją mechaniczną, z DGP itp. A przy tym, jak każdy, chcemy wydać jak najmniej. Jeżeli kupimy ten projekt, to będzie trzeba szukać magika, co wprowadzi zmiany i zrobi projekt domu energooszczędnego. A to pewnie będzie kosztowne.
:-)

Ślub coraz bliżej. Już większość rzeczy jest załatwiona. Ale powoli do celu :-) do 11 września.
Sąsiadzi się zgodzili na budowę wodociągu na wiosnę, więc problem z bańki. Na przyszły rok trzeba jeszcze załatwić prąd i zamówić projekt i uzyskać pozwolenie na budowę i wziąć kredyt. Koniecznie przed 30-tką. Bo M. w przyszłym roku będzie miał 29 lat.
Aha no właśnie. Planujemy zrobić jeszcze faszynę nad rzeczką i obłożyć wszystko kamieniami. Ale to plan na wrzesień i październik i jest on uzależniony od kaski...
Taki jest plan na teraz, a jak będzie zobaczymy.
Puki co pracujemy nad potomkiem hihihih 
Zima już dawno minęła a nasze zapały ostygły. Wciąż nie zapłaciliśmy za granice działki i wciąż nie sa ustalone. Każdy grosz idzie na nasz ślub i wesele...
Wiem, że musimy za to zapłacić i jesteśmy nie fair, że się do nich nie odezwaliśmy. Ale cóż... life...
A w ogóle to dostaliśmy warunki na dostawę wody. 3 warianty. I żaden dla nas niekorzystny. Umówiliśmy się z sąsiadami, że pociągniemy razem. I tu problem. Kasa. Jak na razie wesele na pierwszym planie i musimy z nimi pogadać, żeby się udało do wiosny to przesunąć...
Przeraża mnie to wszystko...
Pogoda trochę nie sprzyjała ale w końcu mamy naszą mapkę sytuacyjno wysokościową... Jeszcze dobrze jej nie obejrzałam a już ma ją kolega projektant. Teraz trzeba wystąpić o warunki przyłączenia wody... a potem projekt przyłącza.
No i co... i brakuje w niższym punkcie działki 5 m do drogi. A to sporo. Ciekawe jak to będzie dalej.
Jeszcze zostały te granice. Niestety śnieg pokrzyżował plany i nie mamy wbitych słupków, więc z prawnym uregulowaniem trzeba czekać aż śnieg zejdzie...
Koszty budowy
- Mapka sytuacyjno-wysokościowa do celów projektowych: 1000 zł
Pojechaliśmy sobie obadać działeczkę w związku z roztopami, żeby zobaczyć warunki gruntowo wodne heheh. A więc w najwyższym punkcie działeczki suchutko, na środku działeczki woda zrobiła sobie spływ wprost do rzeczki i tam sobie stała właściwie. Rzeczka mocno płynęła w związku z czym będziemy w dwóch meandrach robić na wiosnę faszynę. Już mniej więcej wiemy co i jak, więc powinno być git.
Jeszcze tylko zastanawiamy się co z tym blaszakiem. Trzeba jakiś skołować i postawić, żeby było na wiosnę gdzie chować narzędzia. Ale czy to trzeba zgłaszać??? Jeżeli takl to gdzie? Do gminy czy starostwa?
Masakra z tym prawem, normalnie czeski film.
Pobieranie komentarzy