Trzeba zacząc od początku. Chociaż muszę cofnąć się w czasie. I to do lat bardzo odległych. Znalazłam na którymś z portali budowlanych kogoś, kto szukał swojej wymarzonej działki aż (o rany!) pięć lat. A to nie pasował dojazd, a to sąsiedztwo albo warunki gruntowe. Ja swoją wymarzoną działkę znam od dzieciństwa. Kiedyś było to siedlisko, w którym mieszkali moi dziadkowie. Działka położona jest na skarpie w starorzeczu Pilicy. Widoki mam super, gorzej z warunkami. To zbocze spędza mi dziś sen z powiek, ale chyba nie zamieniłabym jej na żadną inną. Po zagospodarowaniu będzie cudowna.

To widok nie mojej działki, ale z mojej działki.
Kiedy dziadków zabrakło, siedlisko podzielone zostało na cztery części. Tak więc moja działka jest o wiele dłuższa niż szersza. I w dodatku pnie się pięknie pod górę. Stoi na niej RUDERA, czyli chałupka-lepianka. Komfortu zero, a kibelek to siermiężny domek z serduszkiem. Na lato wystarczyło, ale na lata potrzebuję jednak czegoś więcej.
Kiedy więc zapadła decyzja, że stare kości trzeba będzie przegonić z Wielkiego Miasta i dać się im grzać w sielskiej atmosferze, postanowiliśmy z Pawłem wybudować na działce Nowy Dom.
Projektów przejrzeliśmy tysiące. Nasz dom musiał się dopasować do warunków, jakie mu oferowaliśmy. A więc: wąska i stroma działka, zero okien z tyłu (bo pleckami miał stanąć oparty o zbocze), podpiwniczenie (bo garaż musiał się znaleźć). No i musiał się spodobać zarówno mnie, jak i Pawełkowi.
Osina była pierwszym projktem, który sie do nas uśmiechnął. Ale mnie marzył się dach czterospadowy, więc szukałam dalej, co chwila do niej wracając. I wreszcie stwierdziłam, że nie ma co szperać w sieci. Wszystko co pierwsze jest najlepsze: skojarzenie, miłość, samochód. Więc OSINA.
Adaptację projektu zleciliśmy firmie projektowej w Grójcu, naprzeciwko starostwa. Polecam. Kobitki nie robiły żadnych problemów, z racji sąsiedztwa miały układy w starostwie. Adaptacja przeszła bez żadnych komplikacji. Oczywiście swoje odczekaliśmy (2 miesiące).
Pobieranie komentarzy
Ukryj komentarze
Tak sobie tylko marudzę. Dzisiaj ten śnieg zwarzył mi trochę humor. Dzięki za dobre słowo. Fajni jesteście...
hann gdzie ta wiosenka. :( Wieje zimnem, sypie śniegiem. Dopiero takie porządne słoneczko pewnie da kopa i zobaczysz jak rozkwitniesz w pomysłach. ;)